Krazy Baldhead to 34-letni paryżanin, jazzman z wykształcenia (studiował 10 lat na Akademii Muzycznej), a do tego inżynier dźwięku w rozgłośni więziennej (sic!). W 1998 roku zaopatrzył się w odpowiedni sprzęt do produkcji muzyki i postanowił zostać pełnoetatowym muzykiem. Swoje pierwsze demo wysłał Pedro Winterowi, który zauważył w młodym artyście spory potencjał i przyjął do grona twórców labelu Ed Banger. Pod szyldem wytwórni ukazała się w 2004 roku debiutancka EP-ka „Bill’s Break”. Charakterystyczny groove i abstrakcyjne bity zapewniły producentowi stałe miejsce w labelu, w którym stał się jednym z wiodących twórców, tuż obok SebastiAna, Justice czy DJ Mehdiego . Oczywistym więc było, że jego numery znalazły się na kompilacjach sygnowanych charakterystycznym logo oficyny: na składance „Ed Rec Vol. II” pojawił się numer „Strings of Death”, a na „Ed Rec Vol. III” – „No Cow, No Pow”.
Od ukazania się singla „Time Period” w 2005 roku Krazy Baldhead zaczął być porównywany do DJ-a Shadowa. Natomiast jego kariera nabrała tempa, gdy został poproszony o remiksy dla duetu dDamage, funkowej dwójki Outlines, a przede wszystkim zaś, gdy jego artystyczna droga zeszła się z raperem TES. Obaj współpracowali przy EP-ce „Dry Guillotine”, nagrywając wspólny numer „Crazy Moth3f2ck8z”.
Rozległe inspiracje muzyczne Krazy Baldheada sięgają od Chemical Brothers przez twórczość Billa Evansa, po A Tribe Called Quest, Joy Division, Gong, a nawet Millesa Davisa. Owe wpływy słychać w jego własnych utworach, gdzie pobrzmiewają nawet echa bluesa i jazzu, podane w beatowej oprawie klubowej. W 2009 roku ukazał się pierwszy album artysty, pt. „The B-Suite”. Na krążku ponownie usłyszeć można zaprzyjaźnionego rapera z Brooklynu – TES-a, a całość jest trudna do gatunkowego zaklasyfikowania. Dla jednych wypełniają go brzmienia electro, a dla innych hip hop. Jedno jest pewne – krążek jest eklektyczny i bardzo taneczny.
Jednak jak sam Baldhead niejednokrotnie podkreśla – nie jest didżejem i nie chce być tak postrzegany. Zawsze gra na żywo, ukryty za swym laptopem, widoczny na tle wizualizacji. Jego sety nigdy nie są wcześniej układane, a dobór materiału zależy wyłącznie od specyfiki miejsca, a zwłaszcza reakcji publiczności.