Dan Arnold, Leon Harris i Liam Black - to trójka odpowiedzialna za powołanie do życia The Qemists - formacji, która podobnie jak Pendulum, zawojowała światową scenę drum'n'bass. Drzwi do kariery otworzył im w 2005 roku remiks numeru „Everything is under control”, należącego do Coldcut. Sam Laurent Garnier zachwycił się przeróbką do tego stopnia, że choć stylistyka drum'n'bass nie jest jego specjalnością, grał ten numer na niejednej imprezie. Niebawem posypały się kolejne remikserskie propozycje, w tym od takich artystów, jak The Cooper Temple Clause, Dr Octagon czy Roots Manuva. Z kolei Basement Jaxx, Kano i Lady Sovereign poprosili The Qemists o szlify producenckie swoich studyjnych nagrań.
The Qemists zawsze chcieli robić coś więcej, niż tylko produkować i prezentować muzykę podczas setów didżejskich. Dlatego też stworzyli projekt na dwa decki, komputery i sześć rąk. Podczas wspólnych występów, trójka z Brighton wznosi się na wyżyny kunsztu didżejskiego, miksując brzmienia z różnych gatunków i tworząc nową jakość z pogranicza mash upów. Formacja, oprócz live actów, świetnie sobie radzi z żywymi instrumentami. Perkusja, bas i gitarowe riffy, nie są im obce, bowiem cała trójka grała kiedyś w kapelach rockowych, a było to pod koniec lat 90., w czasach, kiedy nurt d'n'b dopiero kiełkował.
W 2008 roku ponownie sięgnęli po standardowe instrumentarium i tak powstał ich pierwszy album „Join The Q”, wydany w prestiżowej wytwórni Ninja Tune. Płyta, będąca wypadkową różnych gatunków, ale z dominującym wpływem d'n'b, łączy w jedną spójną całość klubowe, elektroniczne brzmienie z rockowym, koncertowym rozmachem. The Qemists, niemal z aptekarską precyzją wyważyli proporcje mieszając wpływy muzyki dancehall, metalu i electro ze stylistyką grime, hip hopu i d'n'b. Całość dopełniają gościnne występy takich wokalistów, jak Wiley w numerze „Dem Na Like Me”, lider rockowej legendy Faith No More - Mike Patton w „Lost Weekend” oraz utalentowana Jenna G w przebojowym „On The Run”. Nic więc dziwnego, że Zane Lowe z BBC Radio 1 okrzyknął The Qemists „przyszłością muzyki klubowej na miarę The Prodigy”.
Choć w tym roku nie występują w koncertowym składzie (live), udało nam się ich zdobyć w wersji DJ + klawisze + MC, więc będzie to dużo więcej niż tradycyjny set.